Stara cena: 59.90 zł
Autor: Marek Przybylik / Stefania Grodzieńska
Kod produktu: 60
To było tak. Dzień Targowy
Na
straganie w dzień targowy było wówczas inaczej niż u Brzechwy… Co tydzień,
przez ponad dziesięć lat, Przybylik pisał do „Życia Warszawy” –
najpopularniejszego wówczas dziennika – felietony rynkowe pokazujące
nieoficjalny obraz codziennego życia w peerelu lat 80.
Z czasem „Dzień Targowy” stał się najbardziej lubianą rubryką ówczesnej prasy codziennej – pisaną z dystansem, na luzie, nie traktującą rzeczywistości zbyt poważnie. Teksty zawierały nie tylko informacje o tym co, gdzie, jak i za ile można kupić, były też pełną aluzji, ironii i żartów kroniką panujących wówczas nastrojów, pozwalającą czytelnikom nabrać dystansu do rzeczywistości.
Dzisiaj felietony Przybylika czyta się niczym dokumentację ostatniego stadium rozpadającego
się państwa,
które przez lata uważało, że najlepiej potrafi zarządzać fabrykami, burakami,
sklepami, restauracjami, produkcją serdelowej i salcesonu, własną wizją
demokracji, dostarczaniem papieru toaletowego, ustalaniem cen w sklepach,
wychowywaniem dzieci w szkole, programem telewizyjnym i repertuarem cyrku.
Państwo trwało w tym uporze do samobójczego końca, czyli do przełomu 1989 roku. Dwa lata później przestał się ukazywać „Dzień Targowy”. Zaczęły się czasy, w których kwestia jaj, schabowego, karpi i bananów nikogo już nie ekscytowała, gdyż akurat w tej dziedzinie zapanowała błogosławiona nuda.
Kłania się PRL
Dokonany przez Marcina Szczygielskiego wybór
satyrycznych tekstów Stefanii Grodzieńskiej zamieszczonych w tym tomie obiecuje
doskonałą zabawę: pozornie lekkie i zabawne trafiają w cel i wbijają szpilki w
najbardziej delikatne „organy” władzy. Grodzieńska – również tancerka – w
swoich literackich piruetach ot, niby niechcący, ale z pełną premedytacją
rozdaje kopniaki prosto w siedzenia prominentów z wzorowym robotniczo-chłopskim
rodowodem; rozdętych poczuciem władzy ekspedientek i urzędników. Takie kopniaki
– wymierzone stopą obutą w baletkę – choć nie mogły wytrącić z równowagi
stołków, na których zasiadały ofiary, to jednak potrafiły boleśnie zranić ich
ego.
Ale felietony Stefanii Grodzieńskiej to nie tylko
dowód błyskotliwego poczucia humoru. Dziś nabrały wartości historycznej. W
krótkich historyjkach i we fleszach dialogów odnajdujemy obraz zwykłej polskiej
codzienności sprzed kilkudziesięciu lat. Ani tej podziemnej i walczącej, ani
propagandowej, utrwalonej w Polskich Kronikach Filmowych, ani tej z badań
IPN-u, zachlapanej niegodziwością. Po prostu zwykłej, szarej rzeczywistości
przeciętnych obywateli.
Kolejki w sklepach MHD, życie w kwaterunkowych, tuż-powojennych mieszkaniach-kołchozach, przedsiębiorcze podróże na „dziki zachód” Ziem Odzyskanych, perypetie w punktach usługowych, znój urlopu „made in PRL”, walki na pocztach, w kinach, teatrach i wreszcie – w urzędach. Prawdziwy smak tamtych czasów uważny czytelnik odnajdzie jednak nie tyle w opisach, ile w samym języku, jakim posługuje się Grodzieńska – języku niedzisiejszym, bo dokładnym, celnym, czystym i eleganckim. Języku przedwojennej inteligentki, która wtłoczona w świat rządzony przez proletariat z tego języka uczyniła swoją broń.
|
(23.90 zł) | |
|
(21.90 zł) | |
|
(45.90 zł) | |
|
(15.90 zł) | |
|
(17.90 zł) | |
|
(33.90 zł) |