|
Furie i inne groteski
Co łączy emerytowaną pracownicę Służb Bezpieczeństwa, frywolną ekskierowniczkę domu pracy twórczej w Zakopanem oraz neurotyczną starą pannę? Przede wszystkim więzy krwi. Życie trzech sióstr zatoczyło krąg – po kilkudziesięciu latach znów zamieszkały razem w tym samym niewielkim domku pod Warszawą, z którego wyruszyły w świat. Wszystkie ponosiły w życiu dotkliwe porażki, więc przeszłość rozpamiętują z rozgoryczeniem, trudno też im zaakceptować błyskawicznie zmieniającą się teraźniejszość. Świat najstarszej Teresy legł w gruzach wraz z upadkiem socjalizmu. Emilia wspomina swoje liczne podboje miłosne, ale żaden ze związków nie przetrwał, więc dziś czuje się samotna. Najmłodsza Barbara marzyła o lepszym życiu, ale zabrakło jej silnej woli, by plany przybrały realny kształt.
A jednak jest to przejmujący obraz pokolenia, które uwięzione przez pół wieku w świecie fałszywych wartości przegrało swoje życie. Czy do końca? Odpowiedź na to i wiele innych pytań znajdziemy w najnowszej książce Marcina Szczygielskiego „Furie i inne groteski”. Pliki do pobrania:Dane szczegółowe
Opinie o produkcie (1) |


Justyna
Panie Marcinie, miło mnie pan zaskoczył. Do wczoraj myślałam, że czytam dużo i różnorodnie, a tu proszę niespodzianka. Formą mnie pan ujął, pierwszy raz, w moim jakże długim życiu, miałam do czynienia z książką – scenariuszem. Kto by pomyślał, że książka składająca się z praktycznie samych dialogów, może wraz z wyobraźnią czytelnika stworzyć tak wyrazistą treść? Drogi czytelniku, jeżeli masz ochotę przeczytać coś niebagatelnego, wyjątkowego, będącego powiewem świeżego powietrza, zbiór dramatów, Furie i inne groteski autorstwa Marcina Szczygielskiego będzie odskocznią od codziennej lektury. W tej książce prym wiedzie wyobraźnia czytelnika, która opiera się na wymianie spostrzeżeń bohaterów. To nie lada wyzwanie, może być interesującym doświadczeniem poszerzającym horyzonty. Panie Marcinie, stworzył pan zbiór dramatów, będących podstawą do spektakli teatralnych. Zarówno Furie, Wydmuszka jak i Berek, czyli upiór w moherze są wystawiane na deskach teatru, i jak zdążyłam się przekonać, cieszą się dużym uznaniem. W tych trzech dramatach ukazał pan w krzywym zwierciadle obraz pokolenia, któremu przyszło żyć, w tych jakże skomplikowanych czasach. Pod jednym dachem umieścił pan trzy kobiety, o całkowicie odmiennych charakterach, każda z innymi pretensjami do świata, z odmiennymi doświadczeniami i skrywanymi tajemnicami. Ładnie to tak przeciwstawiać kontrasty i czekać na wybuch furii? Ależ mnie pan urzekł Wydmuszką, naprawdę zaangażowałam się w historią Haliny i Roksany, chyba sam pan wie, że nie tak miało być. Jedna może, ale nie chce, a druga wszystko by oddała, bo tak bardzo chce, ale nie może. Tak wiem, takie jest życie. Natomiast Berek, czyli upiór w moherze to prześmiewcza charakterystyka społeczeństwa polskiego. Anna będące przedstawicielką moherowych beretów i Paweł, gej z wielkiego miasta, zamieszkali w jednej kamienicy. Łączy ich poczucie samotności, wyobcowania i pragnienie miłości. Chyba tyle samo ich dzieli co łączy, sama nie wiem śmiać się czy płakać? Drogi czytelniku, jeżeli obawiasz się, że autor jest stronniczy, a treść jednoznaczna, to muszę wyprowadzić cię z błędu. Szczygielski stara się być sprawiedliwy, miałam wrażenie, że każdego z bohaterów darzył sympatią, dlatego nie ma w książce postaci jednoznacznie dobrych czy złych. Tematy poruszane w książce są uniwersalne, dotyczą w większym, bądź mniejszym stopniu każdego z nas, a zwłaszcza tego, co nas wyróżnia. Niewątpliwymi atutami książki są iskrzące humorem dialogi i niebanalna charakterystyka postaci. Jest to książka, dla osób, które chcą się zaangażować w to, co czytają.