shopershoper


O wydawnictwie  |  Nasi autorzy  |  Współpraca  |  Jak zamawiać ?  |  Regulamin zakupów  |  FAQ  |  Konkursy z LATARNIKIEM  |  Kontakt  |  Linki
Strona główna » KATALOG KSIĄŻEK » Literatura faktu » Kłania się PRL

Szukaj produktu

Zaawansowane
Musisz być zalogowany
Kłania się PRL  
Kłania się PRL
brutto:21.90 zł

Stara cena: 34.90 zł

Autor:  Stefania Grodzieńska

Kod produktu:  49

Naprawdę myślisz, że kogoś to jeszcze dziś może zainteresować?– pyta Stefania z powątpiewaniem w głosie. – Te starocie?

– Oczywiście! – mówię po chwili zdumionego milczenia. – Oczywiście,że tak!
Ale czy „zainteresowanie” jest właściwym słowem, określającym uczucia towarzyszące lekturze felietonów
, humoresek i skeczy Stefanii z lat 40., 50. i 60.? Tak, ale nie tylko. Dla mnie ta lektura to i dobry humor, i wzruszenie, i nostalgia, a czasem i serdeczny śmiech. To słodko-korzenny zapach pożółkłych kartek książek, które podbierałem z półek rodziców i pochłaniałem w dzieciństwie bez umiaru. To świadectwo istnienia, zapis krótkiej, dziwacznej epoki, która trwała w naszym kraju przez kilka dziesięcioleci, a teraz nieuchronnie, coraz szybciej odchodzi w niepamięć. Często zastanawiałem się jak to możliwe, że pokolenie ludzi, którzy przeżyli traumę wojny wydało tylu wspaniałych satyryków. Jak to możliwe, że polski czas powojenny – ponury, mroczny i orwellowski – przyniósł tyle niedoścignionych humorystycznych rodzynek? Kabaret Starszych Panów i piosenki Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego, Piwnica Pod Baranami Piotra Skrzyneckiego, felietony Stefanii Grodzieńskiej, książki Joanny Chmielewskiej, role Ireny Kwiatkowskiej, filmy Stanisława Barei... Niedoścignione przykłady wyrafinowanego i rubasznego;

subtelnego i podawanego wprost poczucia humoru, które– choć odnosiło się do raczej siermiężnej rzeczywistości – nigdy nie miało w sobie goryczy. Nigdy. A przecież Ci ludzie, którzy najpierw przez niemal sześć lat doświadczali końca świata, a później żyli w świecie nowym, opartym na niesprawiedliwości i fałszu, mieli prawo, ba, nawet powinni zgorzknieć. Być może spirala absurdu, jakiego doświadczali, skręciła się tak mocno, że nie pozostawało już nic innego jak tylko się z niej śmiać. Zakazy, cenzura, narzucone

odgórnie „jedynie słuszne” poglądy stawały się wyzwaniem – kusiły i prowokowały do gry w kotka i myszkę.

Teksty Stefanii Grodzieńskiej zamieszczone w tym tomie to właśnie przykłady takiej zabawy – pozornie lekkie i zabawne trafiają w cel i wbijają szpilki w najróżniejsze i najbardziej delikatne „organy” władzy. Stefania – również tancerka – w swoich literackich piruetach ot, niby niechcący, ale z pełną premedytacją rozdaje kopniaki prosto w siedzenia prominentów z wzorowym robotniczo-chłopskim rodowodem; rozdętych poczuciem władzy sprzedawczyń i urzędników. Takie kopniaki – wymierzone stopą obutą w baletkę – choć nie mogły wytrącić z równowagi stołków, na których zasiadały ofiary, potrafiły zranić boleśnie ich ego. Ale felietony Stefanii Grodzieńskiej to nie tylko dowód błyskotliwego
poczucia humoru. Dziś nabierają już wartości historycznej. W krótkich historyjkach i we fleszach dialogów znajdziemy obraz zwykłej polskiej codzienności sprzed kilkudziesięciu lat. Nie tej podziemnej i walczącej,
i nie tej propagandowej, utrwalonej w Polskich Kronikach Filmowych – ale po prostu zwykłej, szarej rzeczywistości przeciętnych obywateli. Kolejki w sklepach MHD, życie w kwaterunkowych, tuż-powojennych mieszkaniach-kołchozach, przedsiębiorcze podróże na „dziki zachód” Ziem Odzyskanych, perypetie w punktach usługowych, znój urlopu made in PRL, walki na pocztach, w kinach, teatrach i wreszczcie – w urzędach. Prawdziwy „smak” tamtych czasów uważny czytelnik odnajdzie jednak nie tyle w opisach, ile w samym języku, jakim posługuje się Stefania Grodzieńska – języku niedzisiejszym, bo dokładnym, celnym, czystym i eleganckim. Języku przedwojennej inteligentki, która, wtłoczona w świat rządzony przez proletariat, z tego języka uczyniła swoją broń.

Kiedy wybrałem teksty do tej książki, zaniosłem wydruki Stefanii Grodzieńskiej i poprosiłem o akceptację. Po kilku dniach zadzwoniła do mnie.

– Wiesz, nie mam pojęcia czy to dobre czy złe. Zrób co uważasz, ja to wszystko znam zbyt dobrze. Nie mam dystansu. Wy, którzy po tę książkę sięgacie dziś, siłą rzeczy macie do „tego

wszystkiego” dystans – dystans epoki. A czy dziś tamta rzeczywistość, opisywana przez Stefanię, budzi grozę, uśmiech, czy może nostalgię, oceńcie sami.

Zatem kurtyna w górę – kłania się PRL.

Marcin Szczygielski


więcej o autorze: Stefania Grodzieńska


KSIĄŻCE PATRONUJĄ:

 

Powiadom znajomego
Produkty powiązane:
Kłania się PRL/ Nie ma z czego się śmiać

Kłania się PRL/ Nie ma z czego się śmiać

(45.90 zł)
Nie ma z czego się śmiać

Nie ma z czego się śmiać

(19.90 zł)
To było tak / Kłania się PRL - PAKIET

To było tak / Kłania się PRL - PAKIET

(46.90 zł)
Opinie o produkcie:
em, 27/05/2010
Smutno, że Pani Stefanii nie ma już wśród nas...
liidzia, 04/11/2009
Stefania Grodzieńska miała obawy przed wydaniem autorskiego
zezwolenia na
publikację zbioru swoich starych tekstów. Pytała: czy
\"naprawdę kogoś to
jeszcze dziś może zainteresować?\", jak relacjonuje we
wstępie redaktor tej
książki Marcin Szczygielski. Ale w końcu się ugięła, pewnie
też zachęcona
odbiorem jej wspomnień \"Nie ma z czego się śmiać\". Zresztą
tytuł tamtej
pozycji znakomicie pasuje do najnowszej. Śmiejemy się bowiem
bardzo
niejednoznacznie.

Po pierwsze jest to śmiech czysty, jakim się wybucha przy
okazji obcowania z
satyrą, skeczem, humoreską wysokiej klasy. W tej dziedzinie
Grodzieńska
zawsze brylowała, doczekała się grona fanów, a nawet
miłośników. Po drugie,
nasz śmiech ma podtekst sentymentalny. Jeśli oczywiście
pamiętamy czasy
PRL-u z pasjonującej autopsji, nie z wyretuszowanych
relacji. I wtedy śmiech
staje się częściej uśmiechem, pełnym osobistej refleksji.
Przypominamy sobie
własne miejsca pracy, koleżanki i kolegów, kolektyw, sklepy
galanteryjne i
niegalanteryjne, sklepowe, kasjerki, tramwaje, bary mleczne.
Bohaterowie
felietonów Stefanii Grodzieńskiej to Tomasz Kotek, który
ustąpił staruszce
miejsca w tramwaju, pan Czesio, \"umięśniony jak buldog,
opalony na brąz, i
ostrzyżony na idiotę\" lew urlopowej plaży czy na przykład
Maria Stołek,
artystka dramatyczna, niechętnie częstująca dziennikarkę
kawą, czyli lurą.
Sprawy się dzieją w symbolicznych PRL-owskich miejscach: na
poczcie, w
pociągu relacji Warszawa-Wrocław, w ministerstwie, redakcji,
instytucji typu
Centrala Zaopatrzenia Społeczeństwa w Sprzęt Niezbędny do
Funkcjonowania
Rzeczpospolitej (czyli w dziurkacze). Ech.

A po trzecie, śmiejemy się na smutno, rozglądając dookoła.
Czy aby na pewno
ów PRL był taki straszny, jak go jednostronnie malują
politycy historycznie
wrażliwi (Amerykanin powiedziałby: historically challenged).
Jakimś cudem to
wtedy powstawały lepsze żarty, wiersze czy piosenki. Jakimś
trafem
przedziwnym wcale nam nie bywa weselej, gdy widzimy Szymona
Majewskiego
zamiast Starszych Panów, kabaret Koń Polski w miejsce
Laskowika. A \"Lejdis\"
nie dorównują \"Misiowi\" jak Aurelia Trywiańska Grażynie
Rabsztyn. Ale to
właściwie wiedzieliśmy zanim ukazała się książka zbierająca
część tekstów
Stefanii Grodzieńskiej, najmłodszej staruszki Warszawy (tak
o niej teraz
piszą w prasie).

To, co rzeczywiście może zaciekawić w \"Kłania się PRL\" to
nie sentyment, nie
dokumentalny rekonesans po przeszłości i niekoniecznie
śmiech sam w sobie
(choć tego akurat nigdy za wiele). Lecz pewna postawa wobec
rzeczywistości,
na którą ciągle przecież nie mamy wpływu, a która się nam
tak kłania, że
zwykle dostajemy w łeb w momencie wyprostowania. Tu nic się
nie zmieniło i
ironiczny, satyryczny acz wyraźnie serdeczny dystans to
najlepsze lekarstwo,
a przynajmniej wyjście z sytuacji. Awaryjne, wiem, ale
dobrze by było, aby
każdy mógł sobie pozwolić. Grodzieńska jest damą nawet na
okładkowym
traktorze, w teatrze i w urzędzie, w felietonie o cielęcinie
i kieckach,
Orbisie, katarze (przez małe k), Pedecie (przez P duże).
Potrafi wszystko
obrócić w żart i zostawić czytelnika ze świadmością, iż
wszystkiego obrócić
się nie da. Są naturalnie jakieś limity, najczęściej opłotki
nadwiślańskiego
kraju, który zawsze traci, gdy przekraczamy niewidzialne już
dziś granice
skonfrontowani z niemiecką lub choćby i czeską
czystościo-grzecznością. O
tym też przeczytamy u Pani Stefanii.
Dodaj swoją opinię
Sklep internetowy Business Shop | Hosting home.pl
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]